Globalizacja – czy nad tym da się zapanować?

W ciągu ostatnich stu lat na naszej planecie doszło do kolosalnych zmian. Technologiczna rewolucja przewróciła do góry nogami, życie miliardów ludzi. Mówi się, że jeszcze nigdy w naszej historii ich tempo nie było tak wielkie – co więcej ten proces nadal trwa. Czy na tym statku jest kapitan? czy w ogóle da się nim jeszcze sterować? na te trochę metaforyczne pytania postaram się dziś odpowiedzieć.

Nie ma już odwrotu

Oczywiście proces o którym wcześniej wspominałem to globalizacja. Nie ulega wątpliwości, że ma ona swoje plusy i minusy – tutaj każdy sam może sobie dopowiedzieć. Nie o tym przecież ma być ten tekst. Chciałbym natomiast zauważyć, że tego co aktualnie się dzieje na świecie nie da się już zwyczajnie zatrzymać (no mogłaby tego dokonać jedynie jakaś ogólnoplanetarna katastrofa). Zmiany zachodzą tak szybko i w tak nieregularny sposób, że nikt i nic nie jest wstanie przewidzieć ich konsekwencji. To tak jak byśmy wsiedli do samolotu i podczas rejsu okazuje się nagle, że nie wiemy gdzie lecimy, czy samolot doleci ani nawet czy jest z nami kapitan. Straszne? Ale to dzieje się na prawdę. 

Mnogość możliwych scenariuszy

Kapitana nie ma – bo żyjemy w świecie gospodarek narodowych, które pomału tracą znaczenie (jeśli już nie straciły) na rzecz ogólnoświatowych korporacji. Każdy tak naprawdę walczy o swoje. Coś takiego jak „interes ludzkości” nie istnieje. Biorąc pod uwagę tempo zmian i ich nieprzewidywalność (kto by pomyślał 30 lat temu, że internet będzie pełnił dziś taką rolę) możemy poczuć się jak małe dziecko w centrum ruchliwego miasta pozostawione bez opieki. Ewentualnie naszą sytuację można porównać do roli sapera, który ma rozbroić bombę i nie bardzo wie czy robi to w dobry sposób. 

Co robić?

No cóż. Idealnego rozwiązania tak naprawdę nie ma, i nie wiadomo czy można je wypracować. Dlaczego jednak nie podjąć próby? Nasz świat potrzebuje nowego rozdania. Przełomu. Wszystkie siły, które mają jakikolwiek wpływ na to co się dzieje na tej planecie musiałyby usiąść do jednego stołu. Usiąść razem i zwyczajnie się zastanowić. Zastanowić nad sobą, nad tym co robimy a wreszcie nad tym jak byśmy chcieli żeby wyglądał świat za np. 30 lat. Żeby zacząć budowę trzeba mieć wizję i współpracować. Tyle i aż tyle.  

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *